doradca firm rodzinnych

80% właścicieli chce sukcesji w rodzinie, 85% następców nie chce. Co z tego wynika

Według raportu Banku Pekao "Od założyciela do następcy" (2024) 80% właścicieli firm chce przekazać biznes w rodzinie, a 85% potencjalnych następców nie chce go przejąć. Ta rozbieżność wynika w dużej mierze z tego, że obie strony rzadko o tym rozmawiają, a właściciele planują sukcesję jak przekazanie majątku, podczas gdy dzieci widzą w niej przejęcie konkretnej, ciężkiej pracy. Dla właściciela wniosek jest praktyczny: firmę trzeba przygotować tak, żeby mogła działać zarówno z rodzinnym następcą, jak i bez niego.

Redakcja Opublikowano

Niedzielny obiad w domu właściciela firmy produkującej kotły grzewcze na Podkarpaciu (przykład złożony, nie opisuje konkretnej firmy). Ojciec, 63 lata, mówi przy deserze, że za pięć lat "firma będzie wasza". Syn, informatyk w Warszawie, kiwa głową i zmienia temat. Córka, która od trzech lat pracuje w dziale zakupów, zerka na brata. Po obiedzie w samochodzie syn mówi żonie: "On naprawdę myśli, że ja tam wrócę". Ojciec tego wieczoru mówi żonie: "Widziałaś? Nie protestował". Każde z nich wychodzi z tego obiadu z inną wersją przyszłości.

Czy te dwie liczby w ogóle da się porównać?

Tylko ostrożnie, bo opisują dwie różne perspektywy i dwie różne grupy. 80% to deklaracja właścicieli, czyli to, czego chcą. 85% to deklaracja potencjalnych następców, czyli to, czego oni nie chcą. Nie są to te same rodziny zapytane jednocześnie, więc nie można powiedzieć, że w ośmiu na dziesięć firm rodzic i dziecko mają sprzeczne plany.

Kierunek potwierdzają jednak inne badania. Instytut Biznesu Rodzinnego, cytując międzynarodowe badanie studentów GUESSS, podaje, że tylko około 8% potencjalnych sukcesorów z rodzin przedsiębiorców deklaruje chęć przejęcia firmy. Zaraz po studiach jest to 7,2%, po pięciu latach 6,3%. Liczby są niższe niż w raporcie Pekao, ale dotyczą młodszej grupy, studentów, dla których perspektywa przejęcia firmy jest odległa.

Ostrożne odczytanie wszystkich tych danych brzmi tak: znaczna większość właścicieli zakłada sukcesję w rodzinie, a znaczna większość dzieci tego nie planuje. Skala różnicy jest duża, choć dokładnej wielkości nie znamy.

Dlaczego właściciele i następcy widzą przyszłość tak różnie?

Z kilku powodów, które wzajemnie się wzmacniają. Pierwszy to brak rozmowy. Według tego samego raportu Pekao 35% właścicieli nie omawia szczegółowo swoich planów z następcami. Ojciec ze scenki uważa, że temat jest jasny, bo powiedział "firma będzie wasza". Syn nie słyszy w tym pytania, tylko oznajmienie, na które nie wypada odpowiedzieć przy rodzinnym stole.

Drugi powód: zaufanie do kompetencji. 60% właścicieli uważa, że ich dzieci nie mają kompetencji do prowadzenia firmy. To ciekawy paradoks. Większość chce przekazać firmę w rodzinie, ale większość wątpi, czy rodzina sobie poradzi. Dzieci często to wyczuwają. Trudno chcieć przejąć coś, o czym wiadomo, że rodzic nie wierzy w twoje możliwości.

Trzeci powód dotyczy obrazu samej pracy. Dzieci przedsiębiorców od najmłodszych lat widzą, ile firma kosztuje: wieczory przy telefonie, niedzielne wyjazdy do zakładu, nerwy przed wypłatami. Nie widzą natomiast, jak mogłaby wyglądać ta sama firma prowadzona inaczej, z zarządem i drugą linią. Odmawiają przejęcia firmy w formie, jaką znają z domu.

Czwarty jest mniej oczywisty. Raport Pekao wskazuje, że 90% potencjalnych następców jest finansowo zależnych od rodziców. Zależność finansowa utrudnia szczerość. Trudno powiedzieć rodzicowi, który opłaca mieszkanie albo pomógł w kredycie, że jego dzieło cię nie interesuje. Stąd kiwanie głową przy obiedzie.

Wszystkie cztery powody łączą się w pętlę. Brak rozmowy sprawia, że rodzic nie wie, czego dziecko chce, więc ocenia je przez pryzmat własnych oczekiwań i widzi braki kompetencji. Dziecko wyczuwa tę ocenę i tym bardziej unika rozmowy, zwłaszcza że jest zależne finansowo. A firma przez cały ten czas działa tak jak zawsze, czyli w sposób, który następcę zniechęca. Pętlę można przerwać w każdym miejscu, ale najprościej w pierwszym: rozmową, w której obie strony mogą powiedzieć, co naprawdę myślą.

Co z tej rozbieżności wynika dla firmy?

Że plan oparty wyłącznie na rodzinnym następcy jest planem z jednym punktem awarii. EY Barometr Przedsiębiorczości 2026 pokazuje, że dziedziczenie w rodzinie jako formę przekazania wskazuje 32% przedsiębiorców, a wyraźna część rozważa sprzedaż: 26% osobie fizycznej, 18% innej firmie, 14% funduszowi. Rośnie też otwartość na sprzedaż: 30% nie wyklucza jej, wobec 23% rok wcześniej.

To dobra wiadomość dla właścicieli, którzy usłyszą od dzieci "nie". Firma, która jest niezależna od właściciela, ma więcej opcji: może ją poprowadzić menedżer spoza rodziny przy rodzinie jako właścicielu, można ją sprzedać, można też poczekać, aż któreś z dzieci zmieni zdanie. Firma, która działa tylko dzięki właścicielowi, ma jedną opcję, i to tę najmniej prawdopodobną.

Jest jeszcze jedna obserwacja. Część "nie" wypowiadanych przez następców dotyczy firmy w obecnym kształcie. Syn, który nie chce dzwonić do dostawców o szóstej rano, może chcieć zasiadać w radzie nadzorczej, być właścicielem i pilnować strategii. Takiej roli wielu rodziców w ogóle nie proponuje, bo sami jej nie znają. O tym, jak może wyglądać takie rozdzielenie, piszemy w tekście Prezes czy właściciel: dwie role, które trzeba rozdzielić.

Jak rozmawiać z dziećmi, żeby usłyszeć prawdę?

Zadając pytania, na które "nie" jest dopuszczalną odpowiedzią. "Firma będzie wasza" nie jest pytaniem. "Czy wyobrażasz sobie siebie w tej firmie za dziesięć lat, a jeśli tak, w jakiej roli?" już jest. Dobrze jest powiedzieć wprost, że odmowa nie zmieni relacji ani spraw majątkowych, które są odrębnym tematem (w sprawach prawnych i podatkowych orientacyjnie piszemy na stronie Prawo i podatki w firmie rodzinnej, konkretne decyzje wymagają prawnika lub doradcy podatkowego).

Rozmowa sam na sam daje inne odpowiedzi niż rozmowa przy rodzinnym stole. Rozmowa z udziałem neutralnej osoby z zewnątrz, na przykład mediatora, bywa jeszcze szczersza. Szczegółowo o pierwszej rozmowie piszemy w tekście Rozmowa o przyszłości firmy z dziećmi: jak ją zacząć, a o sytuacji, gdy odpowiedź brzmi "nie", w tekście Gdy dzieci nie chcą przejąć firmy.

Co z tego wynika

Nasza interpretacja: rozbieżność między 80% a 85% mniej mówi o niechęci młodego pokolenia, a więcej o tym, że sukcesję planuje się w ciszy. Gdy rodzic i dziecko nie rozmawiają, każde z nich buduje własną wersję przyszłości i obie wersje mogą trwać latami. Instytut Biznesu Rodzinnego zaleca, by proces sukcesji trwał 7 do 10 lat. Przy takim horyzoncie późne odkrycie, że następca nie chce, kosztuje kilka lat, których nie da się odzyskać.

Drugi wniosek: przygotowanie firmy do działania bez właściciela jest tym samym ruchem niezależnie od tego, co powie dziecko. Jeśli zechce przejąć firmę, dostanie organizację z drugą linią i procesami, a nie dziennik telefonów ojca. Jeśli nie zechce, firma ma wartość dla menedżera lub kupującego.

Od czego zacząć w tym tygodniu

  1. Zapisz, od kogo i kiedy ostatnio usłyszałeś wprost, co twoje dzieci myślą o przejęciu firmy. Jeśli nie pamiętasz takiej rozmowy, to jest twoja odpowiedź.
  2. Umów się z każdym z dorosłych dzieci osobno, poza domem i poza firmą, na rozmowę bez gotowej tezy.
  3. Przygotuj dwa pytania otwarte, na które "nie" jest akceptowalną odpowiedzią.
  4. Wypisz trzy scenariusze dla firmy na 10 lat: z następcą z rodziny, z menedżerem spoza rodziny i ze sprzedażą. Przy każdym zaznacz, czego firma dziś nie ma.

Najczęstsze pytania

Czy dzieci, które dziś mówią "nie", mogą zmienić zdanie?

Mogą, zwłaszcza gdy zdobędą doświadczenie poza firmą i zobaczą, że rola w rodzinnym biznesie może wyglądać inaczej niż praca rodzica. Nie należy jednak na tym budować planu. Lepiej zostawić drzwi otwarte i równolegle przygotowywać firmę na inne warianty.

Co, jeśli jedno dziecko chce, a drugie nie?

To częsta sytuacja i wymaga oddzielenia roli w zarządzaniu od udziału we własności. Dziecko, które nie pracuje w firmie, może pozostać współwłaścicielem albo nie, zależnie od ustaleń rodziny. O tym, jak informować członków rodziny, którzy nie pracują w firmie, piszemy w tekście Rodzina nieoperacyjna: jak informować współwłaścicieli, którzy nie pracują w firmie.

Czy dane z Pekao dotyczą firm rodzinnych z przychodem powyżej 10 mln zł?

Raport dotyczy szeroko właścicieli firm i ich potencjalnych następców, a nie tylko większych firm rodzinnych. Kierunek wniosków jest jednak spójny z innymi badaniami, w tym z danymi IBR i EY.

Przeczytaj też

Źródła

  • Bank Pekao, Od założyciela do następcy, 2024 (omówienie w Inwestycje.pl)
  • Instytut Biznesu Rodzinnego, wywiad z dr Adrianną Lewandowską, Wiadomości Kosmetyczne, 2022
  • EY, Barometr Przedsiębiorczości 2026

Więcej w dziale Dynamika rodziny