Wielokrotnie spotkałem się z mylnym przeświadczeniem, iż odpowiednio wcześniej dokonane darowizny, np. na rzecz jednego z dzieci, zapobiegają roszczeniom o zachowek. Wynika to zapewne z pobieżnej lektury jednego z przepisów kodeksu cywilnego (art. 994).

Obliczając substrat spadku ustala się czystą wartość spadku powiększoną m.in. o darowizny poczynione przez spadkodawcę za jego życia i nie więcej niż przed dziesięciu laty licząc od daty otwarcia spadku na rzecz osób niebędących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku. Darowizny na rzecz tych osób podlegają zaliczeniu, niezależnie od daty ich dokonania.

Przykład: Jan K. w momencie śmierci miał dziewięcioro dzieci, w tym pięcioro małoletnich. 8 lat przed śmiercią podarował cały majątek najstarszej córce. Wydawało mu się, że w ten sposób wyłączy możliwość dochodzenia zachowku przez pozostałym uprawnionych zstępnych. Od darowizny upłynęło bowiem ponad 5 lat. Abstrahując od tego, że kodeks cywilny określa termin na 10 lat, nie dotyczy to darowizn na rzecz osób uprawnionych do zachowku.

 Pozostałe ośmioro dzieci wystąpiło z powództwem o zachowek, w wyniku którego sąd przyznał piątce małoletnich 2/3 ich udziału spadkowego, a pozostałym pełnoletnim dzieciom ½ ich udziału ustawowego. Łączna wartość zasądzonych zachowków była na tyle duża, iż córka musiała w trybie pilnym, czyli po bardzo obniżonych cenach, sprzedać część majątku, w tym wiele nieruchomości i kilka spółek

Planowanie transferu pokoleniowego ma zapobiegać powyższym sytuacjom. Jednak nie może być ono oparte na mylnych podstawach. Zresztą skuteczne planowanie tylko z wykorzystaniem polskich regulacji spadkowych jest bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe.