Jako doradca jestem całkowicie zafascynowany każdą rodziną. Rodziną, jako całością i każdym z jej członków z osobna. Każda rodzina jest unikatowa, niepowtarzalna, każdy z jej członków również.  Praca z firmami rodzinnymi to coś, co naprawdę lubię i bardzo sobie cenię.   Oczywistym jest, iż rodzina i każdy z jej członków mają mocne i słabe strony. Doceniam jednak wkład każdego z nich w rodzinę i w przedsiębiorstwo.

Niejednokrotnie wymaga to czasu i dłuższej pracy, by wskazać możliwe do zastosowania rozwiązania, zapewniające rozwój firmy rodzinnej, ale także udane funkcjonowanie samej rodziny, przede wszystkim w kolejnych pokoleniach. Konieczne jest pokazanie, jak można zachować wartości rodzinne, które nie są tożsame z wartościami biznesowymi. Zwłaszcza, że w rodzinie nie zawsze musi być równo, a nawet i sprawiedliwie. Chociaż ostatnie z tych pojęć jest zdecydowanie inaczej rozumiane, niż w przypadku sprawiedliwości między osobami obcymi, np. partnerami biznesowymi.

Na początku procesu konieczne jest przedstawienie kolejnych etapów w wypracowaniu wspólnej i spójnej wizji przyszłości rodziny i jej przedsiębiorstwa. Wielokrotnie  już wyjaśniałem, że założenie fundacji rodzinnej nie jest pierwszym, ani ostatnim krokiem. Nie jest również prostym wytłumaczenie, że nie ma standaryzowanej konstytucji rodzinnej czy struktury biznesowej.

Każda rodzinna jest inna. To właśnie jest fascynujące. Nie ma tu standardu, jednego przypadku. Rodzina wymaga zrozumienia jej potrzeb, celów i kierunków rozwoju. Dlatego potrzebna jest osoba, która potrafi słuchać, ale i zadawać odpowiednie pytania. W ten sposób uczestniczę w tworzeniu nowych fundamentów dla budowy firmy na pokolenia, co daje ogromną satysfakcję.